Wystąpienie: Adrian Zandberg
Razem 08.10.2026, godz. 10:55, 66. posiedzenie Sejmu, Poseł
Punkt porządku dziennego: 29. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2027 (druk nr 3150). 30. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2027 (druk nr 3154).
Wysoka Izbo! To jest ostatni budżet, który zrealizuje ten rząd, ostatni plan działania państwa, i to plan działania państwa na rok, kiedy będą wybory, kiedy ludzie będą was oceniać, więc zdrowy rozsądek i czysty instynkt samozachowawczy powinien podpowiedzieć, że to jest czas, żeby się w końcu wysilić, żeby chociaż zacząć realizować to, co obiecaliście ludziom. Ale patrzę na ten projekt i widzę, że wy już się nawet nie staracie, że ten plan jest niestety dokładnie taki, jak wasze rządy przez ostatnie lata, to znaczy rozczarowujący, że ten plan budżetowy wygląda trochę tak, jakbyście już tylko szykowali się do oddania władzy prawicy. Bo spójrzcie, proszę was bardzo, na ten budżet, tak jak normalni ludzie, jak ci ludzie, którzy żyją od pierwszego do pierwszego, którzy głowią się teraz, co zrobić z podwyżkami czynszu, rachunkami za wodę, za media, i powiedzcie, co w tym budżecie jest dla nich. Mogę wam odpowiedzieć, co w tym planie na przyszły rok jest dla nich. Przewidzieliście w tym planie dla nich 90 gr. Taką zaplanowaliście podwyżkę stawki minimalnej. Pani Dziemianowicz-Bąk mówiła przedwczoraj z tej mównicy, że jest z tych 90 gr zadowolona. Nawet złotówki wam było żal. I drugi rok ludzie, którzy zarabiają pensję minimalną czy w okolicach minimalnej, czyli młodzi pracownicy, czyli pracownicy usług, pracownicy gastronomii, pracownicy handlu, zostaną z tyłu. Wszystkie organizacje pracownicze was przed tym przestrzegały ponad podziałami, a wy to zignorowaliście. Nie posłuchaliście ich.
To samo dotyczy też budżetówki. Przypomnę państwu umowę z 2023 r., gdzie obiecaliście stałe systemowe podwyżki dla ludzi, na których pracy stoi polskie państwo. Obiecaliście stały system dla nauczycielek, które uczą nasze dzieci. Minęły 3 lata. Nic takiego się nie wydarzyło i nie ma po tym śladu w tym budżecie.
Mówicie za to, że w budżecie jest wzrost płac o 3%. Tyle tylko, że według Głównego Urzędu Statystycznego, rządowej instytucji, inflacja we wrześniu wyniosła 4% i rośnie. Więc jeżeli to się utrzyma, a mamy wojnę na Bliskim Wschodzie, mamy oczywisty mechanizm, bo nośniki energii pchają w górę ceny, to w przyszłym roku miliony pracowników po prostu realnie zbiednieją. Taki jest ten plan budżetowy.
Wiecie, chciałbym, żebyśmy oderwali się od cyfr i skupili trochę na sprawach ludzi, np. na operatorce numeru alarmowego 112, która siedzi 12 godzin na dyżurze, odbiera telefon od kogoś, kto ma zawał, od dziecka, które widzi pożar. Dzisiaj rano przeglądałem oferty dla operatorów i w tych ofertach jest 4806 zł brutto. To płaca minimalna, bo mniej się zapłacić nie da. Zatem, skoro tak dużo było rozmów o bezpieczeństwie i odmienialiście je przez wszystkie przypadki, chciałbym, żebyście się państwo zastanowili, ile płacimy ludziom, od których ono realnie zależy, i żebyście odpowiedzieli sobie na pytanie, czy to jest rozsądne.
Jeśli chodzi o zdrowie, prawda jest taka, że realizujecie PiS-owską ustawę, a to jest za mało, tak jak było za mało już wtedy, bo Polska się starzeje. Nie zrobiliście reformy, nie ograniczyliście marnotrawstwa, boicie się prawdziwych zmian.
Ludzie, panie pośle Trela... O, pan poseł Trela już umknął, nie chciało mu się siedzieć całego posiedzenia. Ludzie mają dosyć tego waszego samozadowolenia. Obiecaliście 3 lata temu krótsze kolejki do lekarza, więc chcą zobaczyć krótsze kolejki do lekarza. W tym budżecie jest plan, żeby kolejki były jeszcze dłuższe.
Wreszcie nauka. Przepraszam, ale kiedy słyszę, że budżet na naukę to jest sukces, to mam wrażenie, że używamy jakiejś innej matematyki. Naukowcy dostają 19 zł powyżej płacy minimalnej. Doktoranci dostają pieniądze, za które po prostu nie da się utrzymać w dużych miastach. Nie ma akademików, nie tylko tych obiecanych za złotówkę. Po prostu nie ma miejsc w akademikach dla studentów, nie ma dla nich stołówek. Koszty życia powodują, że młodzi ludzie rezygnują z nauki, ci z biedniejszych rodzin oczywiście, nie z waszych. Środki na badania naukowe są po prostu śmiesznie małe w porównaniu z innymi krajami. Pan minister finansów powiedział w debacie, że chce rozwijać polskie nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja.
To mam pytanie, panie ministrze. Kto ma prowadzić badania? Naukowcy zarabiający 19 zł powyżej minimalnej? Państwo z uporem w dyskusji mówicie o wydatkach nominalnych na naukę, ale, przepraszam, to nie jest poważne. Poważni ludzie patrzą na wydatki inwestycyjne. Takimi wydatkami są te przeznaczane na naukę, w proporcji do wielkości gospodarki. I tak ujęte wydatki nie rosną. Przeciwnie, jeśli je porównać z pierwszym waszym autorskim budżetem z 2024 r., to one w proporcji do wielkości gospodarki nie wzrosły, panie ministrze, tylko spadły.
Ale są też tacy, którzy z tego budżetu i marazmu mogą się cieszyć. To są nasze polskie święte krowy: rentierzy, lekarze milionerzy na ryczałcie, milionerzy na liniówkach, bogaci udający biednych rolników na KRUS-ie. Według planu na przyszły rok ich przywileje znowu zostaną. Znowu nie odważyliście się zlikwidować fundacji rodzinnych, znowu nie odważyliście się ruszyć korporacji franczyzowych. Efekt jest taki, że w budżecie są niższe dochody, niż mogłyby być. Grube miliardy, które tracimy na arbitrażu podatkowym, moglibyśmy wydać na naukę, na skrócenie kolejek w ochronie zdrowia. Ale tych miliardów nie ma, bo tak się boicie wpływowych grup, że znowu nic nie robicie. Wolicie oszczędzać na ludziach, którzy 3 lata temu na nas głosowali. Zatem oszczędzacie na nauczycielkach, na pracownikach budżetówki, na nauce, na milionach zwykłych pracowników, byle tylko się nie narazić najbogatszym.
Pan poseł z Koalicji powiedział na początku debaty: robimy, nie gadamy. Panie pośle, z perspektywy milionów ludzi, dzięki którym rządzicie, jest niestety odwrotnie. Oczekiwania naprawdę nie były wielkie, ale i tak je zawiedliście. Nic nie zrobiliście z kryzysem w ochronie zdrowia, w nauce jest stagnacja. Dla nauczycieli, dla pracowników budżetówki znowu brak jest realnych podwyżek. Są za to wyższe rachunki i wyższe (Dzwonek) ceny. Jak słyszę z ław rządowych, że na więcej was nie stać, że nic więcej już nie umiecie zrobić, to chcę wam powiedzieć jasno: Razem się z tym marazmem nie zgadza. Będziemy proponować zmiany, które ochronią pracowników sektora prywatnego i budżetówki, w nauce i w ochronie zdrowia.
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Dziękuję bardzo, panie pośle.
Poseł Adrian Zandberg:
Pani marszałek, ostatnie zdanie.
To będą zmiany zgodne z tym, co sami kiedyś zapowiadaliście.
(Poseł Andrzej Szewiński: Kończ waść, wstydu oszczędź.)
Prace nad budżetem to jest ostatni dzwonek, żebyście sobie przypomnieli, po co ludzie 3 lata temu wybrali was do władzy. Dziękuję. (Oklaski)
W tej sprawie
Rządowy projekt ustawy budżetowej na rok 2027 (druki nr 3150, 3154)
-
08.10.2026, posiedzenie 66, nr 161
Głosowano nad wnioskiem o odrzucenie projektu ustawy budżetowej na rok 2027, czyli o zakończenie prac nad nim już po pierwszym czytaniu.Pkt. 29 Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2027 (druk nr 3150)
Nieprzyjęte wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu
za 198, przeciw 237, wstrzymało się 5
Zdania oznaczone AI przy głosowaniach przygotowała automatycznie sztuczna inteligencja na podstawie tytułów i opisów głosowań z Sejmu i mogą zawierać nieścisłości.
Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie)Transmisja (ok. godz. 10:55) (otwiera się w nowej karcie)
Skąd są te dane?
Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 13.10.2026 20:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu

